niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 2

Ej, komentujcie! :c Staram się :c
_____________________________________________________________________________
        O Boże-pomyślałam . Dopiero uświadomiłam sobie, że tańczę właśnie z osobą, którą kocham od wieków. On... Jest idealny w każdym calu. Nieziemskie oczy. Włosy w ,,artystycznym nieładnie"... Wygląda jak marzenie każdej kobiety. Żenujące jest tylko to, że nie przestał mi się podobać od lat. Znaczy... Najpierw mi się podobał, bo był... Inny? Nawet nie potrafiłabym tego określić. Po prostu przyciągał mnie wszystkim , co go charakteryzowało. Patrzyłam mu prosto w oczy. To było nieco dziwne, że akurat teraz poleciała jakaś wolna ballada.
     Kiedy piosenka się skończyła, on uśmiechnął się do mnie przelotnie, odwrócił się i zniknął w tłumie. Zaraz, co?! Szukałam go wzrokiem ,ale nigdzie go nie było. Jeju! Nie mogłam uwierzyć w to, co wlaśnie się stało. W końcu...Był i ze mną tańczył, patrzył mi w oczy, a po piosence nie zamienił ze mną nawet słowa. A może ja po prostu zbyt wiele sobie wyobrażam?! Może tak naprawdę to całkowicie normalne, a to ja mam jakieś urojenia, że powinno być inaczej? Przecież to tylko domówka, a nie jakiś elegancki bal z drogim winem i innymi pierdołami? 
-Rosie!-usłyszałam głos Louisa, który stał za mną. Odwróciłam się do niego zaskoczona.
-Hę?-mruknęłam.
-Co ja widzę...-zabawnie poruszył brwiami.
-Lou, o czym ty w ogóle gadasz?- zaśmiałam się.
-O tobie i Harry'm, tańczyliście
-Loui, to jest liceum. To całkiem normalne, że tańczyliśmy. Szkoda tylko, że ten taniec znaczył dla mnie dużo więcej niż dla niego- westchnęłam.
-Ej mała, nie martw się. Może po prostu zasługujesz na kogoś znacznie lepszego niż on?- chłopak poklepał mnie po plecach.
-No nie wiem, w każdym razie jest okay
-To dobrze, w takim razie muszę cię opuścić, lecę do Lolki.
-Jak chcesz mieć u niej szanse to jej tak nie nazywaj, nienawidzi tego przezwiska- zaśmiałam się.
-Ja nie w tej sprawie- wyszczerzył się i poszedł.
              No tak, a ja znowu zostałam sama ze swoimi głupimi myślami, które tak lubią mnie dołować.  Lepiej byłoby, gdyby spodobał mi się Louis. Jestem pewna, że jemu mogłabym wyznać swoje uczucia, a Hazza zawsze był dla mnie tylko kolegą. Rany, pamiętam jak kiedyś chodziliśmy na harcerstwo. Kurde, do teraz mam czasem poczucie winy, że łamię prawo harcerskie, które mówi, że harcerz nie może pić alkoholu. Dawne przyzwyczajenia zostały, w końcu trzy lata temu byłam nawet drużynową. Ale co imprezę łamię to prawo odkąd odeszłam od harcerstwa. Doskonale pamiętam jak na dyskotekach, kiedy byłam jeszcze harcerką odmawiałam alkoholu. Teraz nie mam z tym problemu.  Mniej więcej dlatego podeszłam do baru i wyciągnęłam puszkę piwa. Brałam duże łyki. Przepełniał mnie smutek, spowodowany Hazzą.
-Czemu druhenka prawa łamie?- usłyszałam znajomy chichot, który wprawił mnie w osłupienie. 
-Przypominam sobie, że druh również je złamał- zaśmiałam się podnosząc wzrok na jego anielską twarz, Harry.
-To już nie nowość...
-Wiem to doskonale. Czemu tak zniknąłeś?
-Kiedy?
-Gdy piosenka się skończyła- zauważyłam, że napiął wszystkie mięśnie, tak jakby nagle się zestresował. Zdziwiło mnie to. Czyżby miał do tego jakiś powód?
-Nie wiem, tak jakoś- powiedział cicho. Tak bardzo korciło mnie to ,żeby spytać co się stało, a jednak nieśmiałość wzięła za wygraną i tego nie zrobiłam.
 -Ah... Okej- mruknęłam.
-Ej , widziałaś może Liama?...
-Niestety nie, a co?
-Eh, miałem mu coś przekazać. Eh... Może to głupio zabrzmi, ale nie wiesz co myśli o nim Cindy?-spytał nieco speszony.
-Lubi go, uważa, że jest w porządku, a co? Spodobała mu się?- uśmiechnęłam się lekko.
-Nooo....Trochę-uśmiechnął się- Wiesz jak to jest, kazał mi się dowiedzieć. Sama robiłaś tak w gimnazjum -Harry uśmiechnął się pod nosem po czym uważnie zilustrował moją twarz. Boże, on wiedział, że to ja kazałam pytać się go o mnie dziewczynom?! Jestem skończona! Co on mógł sobie o mnie pomyśleć w takiej chwili?! Pewnie sądzi teraz, że jestem kretynką! Muszę się jakoś z tego wymigać...
-Co? Nie wiem o co ci chodzi, ja nigdy tak nie robiłam- próbowałam zachować kamienną twarz, chociaż w tej chwili strasznie chciało mi się śmiać.
-No...Czyli, że to nie ty kazałaś Angeli pytać się mnie co o tobie sądzę?-spytał wyraźnie zaciekawiony.
-Nie, nie ja. Nawet nic o tym nie wiem- udawałam zdziwioną.
-To zwracam honor-uśmiechnął się szeroko, ale miałam przeczucie, że jednak mi nie uwierzył- Dobra, muszę już lecieć- mruknął odchodząc.
       Kurczę, ta rozmowa była taka dziwna! Wyglądało na to ,że on był pewny tego, że to ja wtedy chciałam wiedzieć co o mnie sądził i ... Najwyraźniej podobała mu się ta perspektywa... Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Otworzyłam kolejną puszkę piwa, a pijąc ją, czułam się lekko podpita, ponieważ z trudem łączyłam wszystko co działo się dookoła w całość. 
       Nie wiedziałam co się dzieje. Kojarzyłam tylko, że tańczę z schlanym Mickiem, Zaynem, Lou... I kimś jeszcze, nawet nie wiem z kim... Boże, tak bardzo bolała mnie głowa. Nie wiem po co piłam alkohol po raz kolejny. Pamiętam tylko płaczącą Lolę na schodach. 
      Obudziłam się w swoim łóżku, leżałam w swojej sukience. Nie przebrana, ale za to otulona kołdrą. Na myśl nasuwało mi się jedno pytanie. Co działo się dalej piątkowego wieczoru?! Wstałam z łóżka. Moje szpilki leżały na podłodze, która swoją drogą była przyjemnie chłodna. Najdziwniejsze było to, że po totalnym spiciu się nawet nie dostałam kaca... W sumie to dobrze. Wyszłam z pokoju kierując się na dół. Byłam  niewyspana, nie wiem nawet o której zasnęłam. Gdy byłam w salonie zobaczyłam, że Lola z rozmazanym tuszem leży na kanapie. Czyli jednak coś się musiało stać... Jak to możliwe, że to przegapiłam?!  Na fotelu była skulona w kłębek Angela, ale za to nigdzie nie widziałam Cindy. 
-Wstałaś już?- o wilku mowa. Dziewczyna właśnie wyszła z kuchni z dwoma kubkami kawy.-Masz, to dla ciebie- podała mi jeden z nich.
-Coś mnie wczoraj przegapiło?-spytałam.
-No, nawet sporo. Ale nie dziwię ci się, zaraz po tobie padła Angela-zachichotała cicho.
-Chodź do mnie do pokoju, wszystko mi opowiesz- mruknęłam zaczynając wchodzić po schodach. 
      Wygodnie rozsiadłyśmy się na moim łóżku siedząc naprzeciwko siebie. Byłam bardzo ciekawa tego, czego się dowiem. W końcu Lola nie rozpłakałaby się przez byle co.
-Mam zacząć od dobrej czy złej wiadomości?
-Ugh, dobrej
-A więc Harry i Zayn kłócili się o ciebie. 
-Co?-podniosłam głos. Czy aby na pewno się nie przesłyszałam?! 
-No,na 99% -zachichotała po chwili dodając- Mówili coś o jakiejś Rose, Zayn bulwersował się, że od tak dawna Hazz cię ignoruję, a kiedy on chce zadziałać to nagle cię chce. Styles odpowiedział, że niczego nie obiecuje i to nie jego sprawa, a Malik mruknął coś żeby lepiej się zdecydował.
-O Boże- pisnęłam. Nie wiedziałam ,czy to co usłyszałam było dobre, czy też nie, ale miałam dziwne wrażenie, że już niedługo wszystko stanie się jasne.
-Jak chcesz, to mogę podpytać się któregoś z nich o co chodzi- uśmiechnęła sę Cindy.
-Nie, nie! Nie rób nic!-odparłam szybko. Kiedyś też dziewczyny tak robiły, ale potem zawsze z tego powodu powstawały niepotrzebne nieporozumienia...- A ta zła? O co z nią chodzi?-spytałam po chwili.
-Lola pokłóciła się z Ericem. Mówił, że jej nie kocha i nie będzie i żeby nie robiła sobie nadziei, a ona z kolei nawrzeszczała na niego ,że jest idiotą, który myśli, że nie można bez niego żyć, powiedziała jeszcze, że każdy chłopak jest lepszy od niego.
-Boże, znowu się pokłócili... To takie wkurzające, że udają na co dzień przyjaciół, ale tak naprawdę się nie cierpią- westchnęłam z żalem.
-Właśnie- mruknęła Cindy spuszczając wzrok. Przygryzła wargę, a dłonią wsunęła kosmyk włosów za ucho.
-Ej-spojrzałam na nią podejrzliwie, na co spojrzała na mnie z pytającym wzrokiem.
-Ty coś kryjesz, no Cindy powiedz!-rozkazałam.
-No...Dobra, zerwałam z Ericem. Serio mam go dość! Jest strasznie chamski i niby byliśmy razem, ale przecież nawet tego sobie nie okazywaliśmy-oburzyła się.
-Racja...
____________________________________________________________________
  Jeżeli doszłaś aż tutaj to bardzo dziękuję i proszę zostaw komentarz <3 Dla ciebie to sekunda, a dla mnie wielka motywacja <3

niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział 1 ,,Zapowiada się ciekawy wieczór..."


               Razem Z Angelą, Lolą i Cindy siedziałyśmy w moim pokoju dobierając sobie stroje. Angela miała na sobie ciemno zieloną sukienkę ze sporym dekoltem i rękawami do łokci. Założyła szpilki koloru sukienki. Cindy miała jasnoniebieską sukienkę z krótkimi rękawami i odkrytymi plecami. Założyła buty na niewielkim obcasie. Wyglądały one klasycznie, ale i tak zjawiskowo. Niziutka Lola postanowiła zaszaleć zakładając białą sukienkę na dość grubych ramiączkach. Założyła mega wysokie czerwone szpilki. Mimo, że i tak była niższa od każdej z nas, nie była już niska. Ja za to postanowiłam założyć na siebie coś w czym dawno nie chodziłam. Coś co było na specjalne okazje. Tym ,,czymś" była czarna sukienka mini z dużym dekoltem. Podkreślała kształty, ponieważ była bez pleców oraz ramiączek.
-No i jak Cindy, pooodniecona na wolny taniec z Ericem?- zachichotała Lola zabawnie poruszając brwami i dodając- Wiesz, twoje ręce tu-pokazała swoją szyję-Jego dłonie tuu- zjechała dłońmi po swoich biodrach w stronę pupy głośno się śmiejąc.
-Idź ty zboczeńcu!- krzyknęła Cindy rzucając się na łóżko.
-Ej fryzura!-krzyknęła Angela, na co dziewczyna szybko się podniosła.
-No wiesz Lola, pewnie na tańcach się nie skończy. Oby tylko nie robili tego w moim pokoju!- zaśmiałam się na co Cindy wytrzeszczyła oczy z rozbawienia.
-Rose, jesteś dziewicą , a zachowujesz się jakbyś robiła to milion razy!-pisnęła
-Są  rzeczy, których o mnie nie wiesz- zabawnie poruszyłam brwiami, chociaż i  wszystkie wiedziały, że jestem dziewicą. Każda z nas jest.
-Zboczeńce-westchnęła Cindy.
-A Angela? Nathan byłby gotowy- zaśmiała się Lola siadając na fotelu.
          Nagle do pokoju wszedł... Harry?! Nogi miałam jak z waty, a moje serce gwałtownie zabiło mocniej.
-Cześć Rose! Widziałaś może Mike'a?-spytał.
Tylko się nie zbłaźnij, to normalna sytuacja- pomyślałam.
-Pewnie jest u siebie.- odparłam szybko.
-Sprawdzałem, nie ma go.
- W takim razie jest u Ricka.- odpowiedziałam.
- Dzięki-- uśmiechnął się. (Boże, jaki on ma powalający uśmiech!) Odwrócił się, a gdy miał już iść nagle zerknął obracając się ponownie w moją stronę. Zilustrował mnie wzrokiem od stóp do głów, po czym uśmiechnął się podnosząc brwi.
- Nieźle wyglądasz- powiedział
- Dziękuje, ty również. Nie odpowiedział mi.. Poszedł w stronę pokoju Ricka zamykając za sobą drzwi. Policzyłam w myślach do dwudziestu, po czym powiedziałam głośne
-Ja pierdolę!
-Co nie? Widziałaś jak na ciebie patrzył?! Jakby cię rozbierał wzrokiem- zachichotała Lola. Od kiedy zrobił się z niej taki zbok, jak mogłam przegapić ten moment?! Z pozoru niziutka, grzeczniutka blondyneczka, a tu takie rzeczy...
-Jezu, Lola!- pisnęłam
-Ale Rose, mógł skomplementować nas, ale skomplementował ciebie! To się liczy- Angela pstryknęła palcami opierając się dłońmi o pościel.
-Wiem,rany, nie mogę w to uwierzyć. Mówiłam ci Cindy, że tak będzie! -pisnęłam.
-Rose, debilko,ty to mówiłaś od podstawówki. To jest paranoja, ale ta twoja wierność się opłaciła- zachichotała Cindy.
-Ranyyy- westchnęłam głęboko siadając na łóżku.
          Do pokoju wszedł Mick z piwem w ręku.
-Hej, chodźcie już, przyszli pierwsi goście- wyszczerzył się.
-Mick, błagam cię nie pij tyle tym razem, nie chcę znowu wciągać cię po schodach- mruknęłam z żalem. Ostatnim razem, gdy w naszym domu miała miejsce impreza, mój braciszek był tak spity, że spał na wycieraczce. Od strony zewnętrznej!
-Luz, Rose tym razem będzie gorzej- zaśmiał się i zbiegł po schodach.
-Z nim się żyć nie da.- westchnęłam głęboko poprawiając kosmyk włosów,który wpadł mi do oczu.
-Nie przesadzaj. Fajny jest!-zachichotała Lola.
-Dla ciebie każdy przystojny facet jest super, boski i w ogóle - mruknęła Cindy.
-Bez przesady- zaśmiała się Lola.
        Spojrzałam za okno, było już ciemno. W domu była już cała masa ludzi z których nie rozpoznawałam tylko kilku osób. Nie mogłam uwierzyć, że całe liceum bawi się w moim domu! Z resztą nie tylko liceum, było kilku studentów a nawet gimnazjalistów z ostatniej klasy. Impreza była naprawdę imponująca. Wszyscy tańczyli i pili. Od razu pomyślałam, że tym razem i ja się zabawię i nie będę zajmowała się upitymi braćmi i przyjaciółkami ani nie będę przyjmować skarg sąsiadów za hałas z udawaną skruchą. Zaczęłam tańczyć samotnie, znaczy nie do końca, bez partnera, za to obok dziewczyn.
-Tańczysz? -usłyszałam głos Louisa.
-Louiii!- pisnęłam- Dawno cię nie widziałam!- zachcichotałam.
-A w szkole?- zaśmiał się.
-Tam nawet nie gadamy- mruknęłam. Louis był moim przyjacielem. Wiedział o moim banalnym zakochaniu, ale wybłagałam go, żeby nic nie mówił Harry'emu. Całe szczęście, że dotrzymał obietnicy... Po chwili już wirowaliśmy wśród par przekrzykując muzykę i śmiejąc się. Akurat grało ,,Beauty And The Beat" Justina Biebiera i Nicki Minaj. Piosenka była szybka, toteż dobrze się nam tańczyło. Nie wyobrażałam sobie wolnego tańca z Louisem. Był moim dobrym przyjacielem, znaliśmy wiele swoich sekretów, ale nic poza tym. Nie pasujemy do siebie w ten sposób, a poza tym ja jestem zakochana w jego przyjacielu. Mieli paczkę do której należeli :on,Harry i trzech innych chłopaków, których kojarzę tylko ze szkoły, Gdy piosenka się skończyła zatańczyliśmy jeszcze raz do ,,Girlfiend" Avril Lavinge. Potem rozstaliśmy się. Zobaczyłam jak CIndy tańczy z Ericem, a Angela z Nathanem. Ujrzałam również Lolę, która stoi przy ścianie z kwaśną miną. Podeszłam do niej i spytałam
-Co jest?- spytałam.
-No, patrz tylko na tego idiotę- pokazała głową Erica.
-No, tańczy z Cindy, co z tego?- zdziwiłam się. Myślałam, że przeszła jej już złość na niego, dlatego, że woli inną.
-Ten frajer robi mi na złośc. Kiedy przyciąga ją do siebie patrzy na mnie z tym swoim wrednym uśmieszkiem i pewnie myśli, że będę za nim płakać. Nie chcę go już.- wysyczała.
-Boże, zachowuje się jak dzieciak- westchnęłam.
-Wiem!-prawie krzyknęła.
-Przyznaj, jesteś trochę zazdrosna- próbowałam ukryć uśmiech, a ona tylko spojrzała na mnie zaciskając zęby i krzyknęła.
-Jestem!- dobrze, że muzyka była bardzo głośna. W ten sposób nikt nie usłyszał naszej rozmowy.
            Do Loli podszedł Liam Payne i poprosił ją do tańca. To przystojniak, pewnie będzie chciała wzbudzić zazdrość Erica- pomyślałam. Była to prawda... Ja sama zatańczyłam z Lou, Liamem, kilka razy z Nathanem i Ericem, a nawet z nieco podpitym Mickiem. Boże, jak ta Jenna Folk z 1a patrzyła na nas z zazdrością! Od dawna podkochiwała się w moim bracie, a nie wiedziała nawet, że jestem tylko jego siostrą. Kiedy skończyliśmy tańczyć podeszłam do ,,baru".  Zawsze tak nazywałam to miejsce w domu gdy była impreza. Był to po prostu oświetlony z góry barek. Urokliwe miejsce, mimo czynności do której go wykorzystywano.
        Piłam piwo ze szklanki, gdy nagle obok mnie usiadł wysoki chłopak, o czarnych włosach i pięknych brązowych oczach. Kojarzyłam go ze szkoły, ale nie znałam swojego imienia.
-Jestem Zayn- wyciągnął do mnie dłoń.
-Rose- odparłam. Czyżbym go zainteresowała?
-Jesteś siostrą chłopaków?- spytał. Ah, czyli o to się rozchodzi... A miałam cichą nadzieję, że spodobałam mu się.
-Szkoda. Lepiej byłoby, gdybyśmy chodzili do jednej klasy- mrugnął do mnie uśmiechając się lekko.
-Zatańczysz?- spytał
-Jasne- uśmiechnęłam się szeroko podając mu dłoń .Wreszcie! Teraz i ja mam kogoś, Harry, nie tylko ty jesteś tym ,,rozchwytywanym"!
      Przyjemnie było z nim tańczyć, ponieważ był świetnym tancerzem , a do tego byliśmy bardzo blisko siebie i czułam woń jego męskich perfum, którymi się zaciągałam. Naglę tą całą sielankę przerwała czyjaś sylwetka, która odepchnęła mnie na bok,krzycząc
-Odbijany!- Nie. To po prostu niemożliwe. Czy to był ON?! Nie pomyliłam się. Tańczyłam właśnie z boskim Harry'm Stylesem. Według nie było to naprawdę dziwne. Byłam na tak wielu imprezach, na których był również on i niemożliwe jest nawet to, że nie zaprosił mnie do tańca, bo nie zauważył tego, że tam jestem, ponieważ mówił mi wtedy ,,cześć".  Spojrzałam do tyłu, aby zobaczyć jak zareagował Zayn. Chłopak patrzył wściekły na Harry,ego z miną jakby chciał go zabić. Ja sama nie wiedziałam jak to wszystko się potoczy... Zapowiada się ciekawy wieczór...

______________________________________________________________-
ok mam na dzieję, że wam się spodobało ! <3 
       

środa, 6 listopada 2013

Prolog

                  Prolog-Rose

        Nieszczęśliwa miłość nigdy nie będzie prosta, chociaż wzbudza tak odmienne uczucia u ludzi. U jednych jest to smutek, żal, a u innych wprost przeciwnie, gniew. Tak naprawdę w swoim życiu miałam wszystko to, czego sobie zapragnęłam. Pochodziłam z bogatej, londyńskiej rodziny mieszkającej w wielkim domu z ogromnym ogrodem i basenem. Nie zawsze tak było, ale nie zagłębiajmy się w moją przeszłość, liczy się to co jest teraz. A więc mam trzy wspaniałe przyjaciółki, które są dla mnie jak siostry: Lolę, Angelę i Cindy. I mimo, że bywały u nas wzloty i upadki to zawsze udało nam się wyjść z tego cało. Moją kolejną podporą byli moi kochani bracia: Mike, Rick oraz Mick. Oczywiście jak na rodzeństwo przystało często się kłócimy, ale to nic wielkiego, bo przecież i tak mocno się kochamy. Z tego wynika, że jestem szczęśliwa, Prawda? Otóż nie do końca. W życiu miałam wszystko... Oprócz niego.  Tylko jego chciałam teraz tak bardzo...